Ziemi zagrażają niewielkie asteroidy. Mogą zniszczyć całe miasta!2010-09-13 (17:48)
niewiarygodne.pl

(fot. NASA/ESA)
Niemal każdego tygodnia docierają do nas informacje z ośrodków badawczych o coraz to nowych obiektach kosmicznych, które są źródłem potencjalnego zagrożenia dla Błękitnej Planety. W bliższej lub dalszej przyszłości mogą stanowić one poważny problem i ściągnąć na Ziemię katastrofę, której skutki będą nieodwracalne. Z pewnością nie należy ich zatem lekceważyć. Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższym czasie nie uderzy w naszą planetę asteroida, która mogłaby wywołać spustoszenie podobne do tego, które 65 milionów lat temu doprowadziło do wymarcia wielu gatunków, w tym dinozaurów. Nie znaczy to jednak, że możemy spać spokojnie. Naukowcy ostrzegają, że realnym problemem są małe obiekty, które może nie doprowadzą do wytrzebienia rasy ludzkiej, ale które są w stanie doprowadzić do destrukcji pojedynczych regionów na Ziemi.
Zdaniem specjalistów uderzenie nawet niewielkiego obiektu może doprowadzić do zniszczenia całych miast, a wywołana przez niego fala tsunami, zaprowadzić na skraj przepaści osady ludzkie w wielu zakątkach świata. Ponadto należy się liczyć z tym, że nawet niewielki obiekt i stosunkowo nieduże zniszczenia przez niego wywołane, mogą doprowadzić do destabilizacji ekonomicznej na całym świecie.
Obawy naukowców nie są bezpodstawne. Dowodem niech będzie ubiegłoroczny przykład z Indonezji. Przypomnijmy - 8 października nad terytorium tego kraju doszło do potężnej eksplozji. Asteroida, która z olbrzymią prędkością weszła w atmosferę Ziemi, wybuchła na wysokości 15-20 km nad poziomem morza. Mimo że obiekt miał "tylko" 10 metrów średnicy, energia wyzwolona w trakcie eksplozji była trzykrotnie większa niż podczas wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie. Eksperci nie mają wątpliwości - gdyby do incydentu doszło na mniejszej wysokości lub gdybyśmy mieli do czynienia z nieco większym obiektem, mogłoby dojść do niewyobrażalnej katastrofy.
Incydent znad Indonezji obnażył okrutną prawdę. Okazało się bowiem, że żadnemu z ośrodków badawczych zajmujących się obserwacją "nieba" nie udało się wypatrzyć obiektu, który 8 października zmierzał w kierunku naszej planety z zawrotną prędkością ponad 72 tysięcy kilometrów na godzinę. Dlaczego ekspertom monitorującym kosmos nie udało się wytropić obiektu o tak potężnej sile rażenia? Odpowiedź jest prosta i wstrząsająca zarazem. Astronomowie, mimo że dysponują supernowoczesnymi teleskopami, nie są w stanie "wyłapać" obiektów, których średnica jest mniejsza niż 100 metrów.
» Amerykanie przerażeni. Tajemniczy atak choroby w jednej ze szkół!» Pierwszy człowiek z drukowaną żuchwą z tytanu» Clint Eastwood pomaga badać ewolucję mózgu