Chupacabra, z tego co mi wiadomo, wkłuwa się w szyję ofiary (krów, kóz, kuraków, psiaków) wysuwanym kolcem (coś jak Alien drugą szczęką, ten od predatora :P ) i zasysa sobie swoje paliwko. Śmierdzi siarką, ma od 1 m do 1,5 m wysokości, podobno skrzydełka i wali siarką na kilometr.
Jak ładnych kilka lat temu widziałem zdjęcia owego stwora, zrobione aparatem analogowym przez chłopaka z jakiejś wsi w meksyku w nocy, to to w ogóle nie przypominało tego psa z filmiku w artykule. Ten psiak wygląda raczej jak ofiara chupacabry :)
Pozdrawiam i miłych snów.
P.S.
Podobno w europie też gdzieś spotkano efekty działania wspomnianego stworka ;)