On nie był wsciekły z tego powodu, że zamiast się zabić, połamał tylko nogi. On był wściekły, bo mu buty spadły, a jak wiadomo na złamane nogi zakładanie butów z lekka boli... No a boso chodzić nie wypada :x
cały problem w tym ze za mało BOGU DZIEKUJEMY sobie nawzajem dziekujemy za drobne przysługi i pomoc okazana poeiedz a BOGU ZAPOMINAMY ZA SŁONCE DESZCZ KWIATY I PTAKI ZA SPOKOJNY SEN POWIEDZ DZIEKUJESZ I NIE PRZEPRASZAMY ZA ZŁE ZACHOWANIE POSTEPOWANIE TAKA NORMA A HIOB wystarczy przeczytac a swieci a madrzy ludzie tak własnie robia nawet za trudy dnia dziekuja ze szczesliwie pokonali je byłam głupia nie rozumna teraz to zrozumiałam a film SKRZYPEK NA DACHU JAK głuwny bochater w kazdej sprawie radzi sie BOGA I Z NIM ROZMAWIA a cuda na kazdym miejscu sa ale my ich nie widzimy zielen łak ach madry to wszystko widzi a głupiec patrzy i nie dostrzega i nie rozumie i mysli ze jest panem swiata A PANEM ZYCIA I SMIERCI JEST BÓG
No nareszcie wpadł WP w ręce jakiś cud. Nie będą musieli zwykłym sprawom nadawac sobie jedynie znanej magicznej mocy, sensacji, wydarze3nia stulecia. Co za kretyn decyduje o obecnym obliczu tego portalu?
Ciekawe kto go widział na tym 39 piętrze, facet przeżył ten skok bo ... skoczył z drugiego albo trzeciego piętra drapacza chmur, młodzi mają wyobraźnię szczególnie jak chcą się popisać.
Zawieszenie samochodu (jeśli to był amerykański van to mogło mieć duży skok...) Do tego amortyzacja konstrukcji auta (dach, blachy słupki - to wszystko się wygina). Plus odpowiedni kąt upadku(oczywiście uderzył pionowo ale chodzi o ułożenie ciała) i część ciała kturą uderzył. Nogi to najbardziej mocna i masywna część ciała. Opisana wyżej amortyzacja plus coś na kształt "kontrolowanej strefy zgniotu" w nogach i troche szczęśćia... Ważna też odzież w którą był ubrany. Jeśli coś w jego odzieży złapało trochę powietrza jak spadochron(np luźna kurtka) to mógł mieć o kilka km/h mniej w czasie uderzenia... A wiadomo że E=1/2mxVv2.Ważne tu jest to V do kwadratu... A jeszcze jeśli był tam wstępujący prąd powietrza od rozgrzanej i wypełnionej ciepłymi spalinami drogi... to dodatkowe kilka km/h mniej... Do tego jego masa (waga)... Mniejsza masa mniejsza energi uderzenia a także o kilka km/h mniej... Bo stosunek masy do powierzchni tarcia... Czyli w sumie... Durzo przypadkowych czynników które w efekcie i w całości nazywa się szczęściem... Ale nie cudem... Gdyby palną głową albo płasko plecami to pewnie trafił by do kostnicy a nie szpitala nawet przy tylu szczęśliwych okolicznościach... Takich przypadków było bardzo dużo... Z naszego podwórka... Przypadek kobiety która skakała na spadochronie i ten uległ zaplątaniu na słunnek górze szybowcowej w Jeleniej Górze... Pani spadła na bardzo stromy stok... Przeżyła, ale zostałą kaleką...