Najdziwniejszy eksperyment w historii medycyny. Ile waży ludzka dusza?2010-09-01 (12:13)
niewiarygodne.pl

(fot. Jupiterimages)
Istnieje na świecie kilka problemów, które towarzyszą człowiekowi od zawsze... Kiedy tymi słowami rozpoczyna się dywagacje na dany temat, wiadomo że musi chodzić albo o życie po śmierci, albo o Boga albo też szereg innych egzystencjalnych pytań, jakie nie są obce żadnej jednostce. W przypadku problemu, o którym będzie tu mowa krzyżują się wszystkie trzy elementy, jak Bóg, egzystencja i śmierć. Mowa będzie o duszy, jednak darujemy sobie wszelkie dywagacje na jej temat ocierające się o religię oraz wiarę w to, że biologia nie odgrywa jednak w człowieku najważniejszej roli.
W dzisiejszych czasach dużo słyszy się o NDE - doświadczeniach na progu śmierci. Obejmują one cały szereg doznań u osób, u których doszło do nagłego ustania funkcji życiowych oraz "eksterioryzacji" świadomości rzekomo poza naszą ziemską rzeczywistość. Najpopularniejsze są opowieści o tunelu, na końcu którego znajduje się świetlista kraina wiecznej radości, w której niedoszli denaci spotykają swych krewnych. Potem jednak muszą oni powrócić z zaświatów na ziemię i to właśnie dzięki nim posiadamy te jakże ciekawe, ale z drugiej strony podejrzane z naukowego punktu widzenia relacje. To, co dla ludzi wierzących jest bowiem dowodem na istnienie życia po życiu, dla naukowców jest zwyczajną iluzją gasnącego mózgu mającą łagodzić emocje związane ze śmiercią.
Dziś za siedzibę duszy uznaje się zatem mózg, choć badanie jej sprawia niemałe kłopoty. Istnieje grupa naukowców, która zajmuje się zgłębianiem tajemnic NDE. W ubiegłym roku pojawiły się nawet na ten temat ciekawe doniesienia, których źródłem byli uczeni z Wydziału Medycznego Uniwersytetu im. George'a Washingtona, którym udało się ustalić, że w czasie śmierci u badanych przez nich pacjentów dochodziło do nagłego skoku aktywności fal mózgowych. Sugerowali oni, że podobne zjawisko może łączyć się z przypadkami NDE, którym towarzyszą wizje o charakterze duchowym lub religijnym. Nie udało się natomiast odpowiedzieć, czy w grę wchodziła dusza, czy też nie.
Kiedy nie było jednak jeszcze skomplikowanych urządzeń pozwalających na monitorowanie pracy mózgu, pojawiła się idea, aby duszę znaleźć w inny, bardziej oryginalny sposób, a dokładniej rzecz biorąc, zważyć ją. Zadania tego podjął się dr Duncan McDougall. Wierzył on, że tak jak inne "substancje" dusza musi posiadać swą masę, a jej "ujście" w momencie śmierci i związana z tym zmiana wagi ludzkiego ciała mówić będzie nam o tym, ile waży poszukiwany "element". Pozbywając się obaw o etyczne wymiary swego eksperymentu, McDougallowi udało się zwerbować od niego kilku ochotników.
» Amerykanie przerażeni. Tajemniczy atak choroby w jednej ze szkół!» Pierwszy człowiek z drukowaną żuchwą z tytanu» Clint Eastwood pomaga badać ewolucję mózgu