I jak zwykle....nikt kto przechodzil nie pomogl, zapytal czy wszystko ok i na tym sie skonczylo..... nie ma opcji zeby umarl "z wychlodzenia" po (załóżmy) 5 godzinach jak i NIE MA OPCJI zeby przez te 5 godzin zadna zywa dusza nie przeszla obok niego.... no cóż... Bóg zawsze sie odwdziecza adekwatnie do czynow...