
Tankowanie z jezdni? Już wkrótce możliwe!2010-08-13 (16:43)
21 Wiek

(fot. 21 Wiek)
Czy kierowcy nie byłoby przyjemniej zapomnieć o istnieniu stacji benzynowych? O wysokich cenach paliw i coraz rzadszych na szczęście kolejkach do dystrybutorów? A gdyby tak energię do napędu pojazdów czerpać wprost z drogi? Do tej pory z czymś podobnym mogliśmy się spotkać tylko w fantastyce. Ale w Korei Południowej już podjęto starania, by pomysł zrealizować.
Pojazd, który się do tego nadaje, nie może być całkiem zwyczajny. Plany dotyczą samochodów elektrycznych, co jest korzystne z wielu względów. Ropy mamy coraz mniej, a większość zasobów znajduje się na terenach politycznie niepewnych (Bliski Wschód, Wenezuela, Rosja). Jeśli Zachód nie zamierza się całkowicie uzależnić od tych dostawców, powinien szukać nowych rozwiązań. W dodatku pojazdy elektryczne są znacznie korzystniejsze dla środowiska niż klasyczne, z silnikami spalinowymi.
Na początek wózek golfowy Południowokoreańscy eksperci przeprowadzili już pierwsze próby z ładowaniem akumulatorów elektromobilu wprost z doświadczalnego odcinka drogi. W specjalnie wybudowany odcinek jezdni wmontowali pasy zasilające. Do jazdy po trasie naukowcy z koreańskiego instytutu nowoczesnej wiedzy i techniki (KAIST) w Taejon wybrali na początek elektryczne wózki golfowe. Później przyjdzie kolej na samochody i autobusy. Koreańczycy testują pasy o szerokości od 20 do 90 cm i długości kilkuset metrów. Aby pojazd mógł czerpać energię z drogi, musi mieć pod podwoziem rodzaj anteny lub wtórnego uzwojenia transformatora. Energia będzie przekazywana drogą indukcji, bez konieczności dotykania powierzchni jezdni przez odbierak.
Wystarczy 10% dróg Koreańczycy zamierzają wkrótce przystąpić do prób z normalnymi pojazdami w codziennym ruchu. Z oczywistych przyczyn należy rozpocząć od pojazdów poruszających się po ograniczonym obszarze. Na pierwszy ogień wybrano seulską komunikację zbiorową. Eksperymenty pokazały, że najkorzystniej jest zmniejszyć pojemność akumulatorów i autonomiczny zasięg tradycyjnych pojazdów elektrycznych - odciążone samochody będą zrywniejsze i ładowniejsze, a zupełnie wystarczy, jeśli samodzielnie przejadą około 10 km. Zachowanie niewielkich akumulatorów sprawi, że pasów zasilających nie będzie trzeba układać wszędzie. Według testów wystarczy, gdy znajdą się na 10% długości trasy. Koszt dodatkowego wyposażenia nie jest mały, ale nie przytłacza. Budowa zasilającej jezdni będzie o 3% droższa od normalnej.
Zbigniew Gawryś
Wydanie internetowe:
www.21wiek.com.pl
» Amerykanie przerażeni. Tajemniczy atak choroby w jednej ze szkół!» Pierwszy człowiek z drukowaną żuchwą z tytanu» Clint Eastwood pomaga badać ewolucję mózgu