Nie widziałem tego filmu - może nawet mógłbym go obejrzeć z ciekawości, ale co z tego, skoro cały fenomen "uprowadzeń" przez kosmitów da się wytłumaczyć podświadmym wpływem pop-kultury i filmów. To taka samonakręcająca się spirala. W 77 roku, po premierze "Bliskich spotkań..." Spielberga ilość "porwań" gwałtownie wzrosła. Przypadek? Na kanale "National G." także ukazał się kiedyś program tłumaczący to zjawisko, bez odnoszenia się do "gości z nieba". Podobne psychologiczne efekty (uczucie czyjejś obecności w nocy, paraliż ciała, halucynacje (których treść uzależniona jest od kultury w której się wychowało)), to wszystko da się także wytłumaczyć m.in. wpływem pól magnetycznych na mózg. Przeprowadzano takie doświadczenia. Po za tym nie wszyscy "uprowadzeni" wspominają to źle ;) Ja jeszcze czekam w każdym razie...