Chociaż ta historia nie została przez autora udowodniona, to takie zdarzenia są bardzo prawdopodobne i nie można wykluczyć że historia tej kobiety miała miejsce.
Przyjmując że tak było - nie dziwię się że została opętana przez demony... Jeżeli miała kontakt z okultyzmem, to siłą rzeczy otworzyła demonom furtkę do swojego umysłu i co za tym idzie - ciała. Została najzwyczajniej w świecie opętana, w jej ciele siedzi pewnie cały legion demonów. Proszę się nie śmiać - to jest bardzo częsty problem. Demony są istotami duchowymi (tak jak Bóg czy Szatan, które jest de facto jednym z demonów). Mają one ciała duchowe, tak iż nie możemy ich zobaczyć, ale są to również różne osoby i osobowości! Mają imiona, złożone struktury społeczne i hierarchiczne i mogą opętać osobę która do im pozwolenie, czyli będzie się zajmowała okultyzmem (wywoływanie duchów, tarot, wiara w różne ludowe gusła itp.) Demony nie żyją wbrew pozorom w piekle (gdyż jego nie ma) lecz na powierzchni ziemi. Zamieszkują np. stare (choć nie koniecznie) domy, zamki, piwnice ale również place, kościoły, pola i całe krainy czy wioski itp. (najczęściej miejsca odludne, choć i tutaj również nie zawsze).
Dowodem na istnienie demonów i tego że mogą opętać człowieka, może być biblijna relacja z ewangelii Mateusza 8 rozdział, wersety: 28-34. Czytamy tam że Jezus wypędził całe mnóstwo demonów z dwóch mężczyzn mieszkających na cmentarzu (zapewne parali się oni okultyzmem). Gdy demony siedzące w mężczyznach ujrzały Jezusa zwróciły się do niego: ,,Co tobie do nas synu Boży? Czy przybyłeś męczyć nas przed wyznaczonym czasem?" - wypowiedź podobna do historii przytoczonej powyżej (Demony do księży, z tą różnicą że księża w rzeczywistości nie mają nad Demonami najmniejszej władzy. Wypowiedź demonów do Jezusa i do Księży zasadniczo różni się, gdyż Jezusa się one bały, natomiast z Księży robiły sobie drwiny).
Wielu z was powie że jestem staroświecki, i że wierzę w zabobony. Powiecie: Szatan i Demony nie istnieją a ty urwałeś się ze średniowiecza. Dobrze - mówicie tak, do czasu gdy po seansie okultystycznym (lub kilku, bo wielokrotnie potrzeba dać demonom czas) zaczną wam się przestawiać szafki w domu, leciały talerze z pułek, nie będziecie mogli spać albo będą was męczyły koszmary. Wówczas uwierzycie w to co napisałem.
Pozdrawiam, i radzę trzymać się od demonów z daleka - jak raz się wpadnie w ich sidła... to lepiej się nie urodzić.