Autor rzucił hasło: "spustoszenia dokonane przez reformację i laicyzację".
W odpowiedzi pozwolę sobie przypomnieć i unaocznić FAKT, że w krajach protestanckich (reformacja) poziom dobrobytu społecznego jest nieporównanie większy, niż w do dziś BIEDNYCH krajch katolickich.
Po wtóre kler katolicki dbał TYLKO i WYŁĄCZNIE o utrzymanie/poszerzenie swojej władzy oraz bogacenie się. Kler ani trochę nie dbał o "poddanych" wiernych.
Dobre potwierdzenie tej tezy znajdujemy np. w Monachomachii Ignacego Krasickiego (też skądinąd biskupa, ale taki to był biskup, jak Gosiewski premier) oraz składzie Konfederacji Targowickiej.
Szkolnictwo pijarskie uczyło przede wszystkiem pobożności i religijności oraz pokornego odrabiania pańszczyzny i płacenia kościołowi dziesięcin.
Spustoszeń dokonano - a jakże - w umysłach wiernych karmionych niezliczonymi KŁAMSTWAMI głoszonymi przez katolicki kler z ambon, nierzadko ubranych w formę "słowa bożego".
Interesującym przykładem spustoszenia jest warszawski szpital na Mokotowie, przy ul. Goszczyńskiego. Otóż BYŁY szpital, bo nienasycone w pazerności zakonnice zażądały od HANIEBNEJ Komisji Kościelno - Rządowej sprezentowania im działki wraz z budynkami kośioła. Duchowni wszelkiej maści na przysłowiowe kiwnięcie palcem zawłaszczyli bardzo wiele nieruchomości. Tak też stało się i tym razem. Co zrobiły zakonnice po grabieżczym przejęciu (kłamliwie zwanym "odzyskaniem mienia zagrabionego" - kto tu kogo ogabia?!?) szpitala wyrugowały tę instytucję. Pacjentów i personel medyczny przejęły inne szpitale, sprzęt i wyposażenie wyprzedano. Budynek sti do dziś SPUSTOSZONY, a pacjenci z Mokotowa zastanawiają się, czy Najaśniejsza RP sfinansuje budowę NIEZBĘDNIE KONIECZNEGO szspitala dla tej dzielnicy.
Ma Pan rację, Panie Andrzeju - dokonały się spustoszenia, ale ich autorów grubo Pan POMYLIŁ. Jedyne, co Polsce przyniósł i pozostawił katolicyczm, to płytka, BEZREFLEKSYJNA OBRZĘDOWOŚĆ, która do kultury oraz rozwoju cywilizacyjnego NIC nie wnosi. Polska, to taki "kontuszowy zaścianek" wart raczej miana ciekawostki turystycznej, niż prężne centrum intelektualnego przodownictwa w tym regionie; raczej siedlisko rozmodlonych nieuków, niż plemię zaradnych, przeto zamożnych przedsiębiorców; raczej kraj BEZMYŚLNIE poobwieszany krzyżami, niż krzepki gospodarczo. Nadmieniam, że największym posiadaczem ziemskim (de facto obszarnikiem) jest Kościół Katolicki, choć ani jeden ksiądz na roli nie pracuje, za to zgarnia ciężką forsę tytułem unijnych dopłat do roli uprawianej rękami chłopów pracujących za "Bóg zapłać". Na szczęscie dziś ci chłopi mają własne źródła dochodów a księżowskie pola odrabiają niejako "przy okazji", marnując wszakże czas, który powinni poświęcić własnemu gospodarstwu.
Może Pan bronić, Panie Andrzeju, katolicymu i Kościoła, ale FAKTÓW Pan nie zmieni.