"Magii nie ma" - po tych moich słowach jeden z nich wyciągnął do mnie rękę i zaczęła parzyć mnie dłoń. Inny potrafił patrząc mi w oczy wywołać silny ból głowy, jeszcze inny wywoływał koszmary. Sam się nauczyłem paru sztuczek, ale przejżałem, że nie jest to dobre wobec mojej religii. Poza tym niewiele pamiętam, co robiłem przez ten czas, bo pochłonęła mnie magia. Magia jest i jest praktykowana.
PS: Niczego mi wcześniej nie podali, niczym nie uśpili, ani nie otruli. To co robili, działo się naprawdę!