logo
Partia szachów z duchem
2009-08-06 (10:59)
Czwarty Wymiar

fot
(fot. Czwarty Wymiar)


Kto wie, czy doszłoby do rozegrania niezwykłej partii szachów pomiędzy mistrzami światowej sławy, gdyby nie parapsychologiczne zainteresowania dr. Wolfganga Eisenbeissa. Na czym polegała jej nadzwyczajność? Jeden z graczy przebywał wśród żyjących, a drugi w zaświatach!
Narodziny pomysłu
Dr. Wolfganga Eisenbeissa zjawiska nadprzyrodzone interesowały od zawsze. Wśród jego licznych znajomych były media nawiązujące kontakt ze zmarłymi, osoby znane w świecie kulturalnym i sportowym oraz węgierski mistrz szachowy Géza Mároczy (1870-1951). Wiele lat po jego śmierci przyszedł mu do głowy niezwykły pomysł. A gdyby tak nawiązać z nim kontakt i zaprosić na partię szachów? – pomyślał z entuzjazmem. Aby zrealizować ten pomysł, musiał poszukać dobrego medium, które byłoby najważniejszym ogniwem łączącym świat ziemski z nieziemskim. Musiał odszukać ducha Gézy Mároczyego w zaświatach.
Kandydatem był znany niemiecki muzyk i kompozytor Robert Rollans (1914-1993), dzięki któremu zmarli nawiązywali kontakt z żywymi. Znany był z tego, że zawsze leżał przy nim stos czystych kartek i ołówek, ponieważ w każdej chwili mógł nieoczekiwanie wpaść w trans, podczas którego duchy przekazywały mu wiadomości. Rollans wszystko skrzętnie zapisywał. Ale był jeden poważny problem – nigdy w życiu nie rozegrał nawet amatorskiej partyjki szachów i nie miał o nich najmniejszego pojęcia! – Fakt ten tylko nam sprzyjał, ponieważ medium nie traktowałoby siebie jako gracza biorącego udział w tym spotkaniu i skupiłoby uwagę na informacjach zapisywanych automatycznie – wspomina Eisenbeiss.
Gra z niewidzialnym przeciwnikiem
Rollans zgodził się na udział w tym eksperymencie. Pierwszy kontakt nastąpił w dniu 15 czerwca 1985 r. Ręka Rollansa zapisała na czystej kartce: Mój Kochany! Czekam na pierwszy ruch. Géza Mároczy. Pozdrawiam!
Teraz trzeba było poszukać mistrza wśród żywych. Eisenbeiss znalazł w Szwajcarii radzieckiego mistrza Wiktora Korcznoja, który uciekł zza żelaznej kurtyny. Dwa razy przegrał z nim walkę o tytuł mistrza świata. Korcznoj nie miał nic przeciwko temu, żeby w kolejnej partii szachów nie widzieć swojego przeciwnika.
Na miejsce spotkania wybrano mieszkanie Roberta Rollansa. Ustawiono w nim stolik z szachami. Gra przebiegała według ustalonego schematu. Korcznoj wykonywał ruch w swoim mieszkaniu i przekazywał Eisenbeissowi (jako gwarantowi czuwającego nad przebiegiem gry) aktualną pozycję, ten dzwonił do Rollansa, który odpowiednią figurę ustawiał na swojej szachownicy i wiadomość przesyłał do mistrza po tamtej stronie. Obok leżał papier do zapisania przekazanej informację o ruchu wykonanym przez Mároczyego. Ponieważ Korcznoj i Rollans byli w tym czasie aktywni zawodowo, realizacja poszczególnych ruchów na szachownicy trwała miesiącami. Poza tym, żeby zapewnić bezpieczeństwo podczas gry i uchronić ją od nieświadomych oszustw, obaj dotychczas nieznani sobie mężczyźni nadal pozostawali anonimowi i nie wolno im było utrzymywać żadnych kontaktów. Zapobiegliwy Eisenbeiss pomyślał o wszystkim, żeby uwiarygodnić ten ziemsko-zaświatowy turniej. Mároczy grał białymi figurami, a Korcznoj – czarnymi.
» Amerykanie przerażeni. Tajemniczy atak choroby w jednej ze szkół!
» Pierwszy człowiek z drukowaną żuchwą z tytanu
» Clint Eastwood pomaga badać ewolucję mózgu

więcejwięcej

Najpopularniejsze
apokalipsa | badania naukowe | duchy | dziwactwa | dziwne zwierzęta | kosmici | wojskowe eksperymenty | znaleziska | religia | niezbadane kultury