Jestem z całego serca, z całej duszy mojej za tym, aby SEJM nasz kochany modlił się do Boga o wszystko. Deszcz już mamy. Teraz kolej na likwidację dziury budżetowej. A potem po kolei: o oświatę i szóstki dla wszystkich uczniów i studentów, o opiekę zdrowotną, o bezpieczeństwo powszechne i w ruchu drogowym. Co tam z resztą będę wymieniał. Nad kopułą budynku sejmowego dobudować wieżę, w sali posiedzeń zmontować ołtarz i zamiast głupich, napastliwych debat bez sensu, od rana do wieczora odprawiać nabożeństwa intencjonalne. To pomoże. Zamiast marszałka ustanowić funkcję egzorcysty. To jet to!