Artykuł

W Wietnamie zostawił narzeczoną i syna. Po latach postanowił ich odnaleźć

facet.wp.pl 30.04.2014 13:00
  A A A
W Wietnamie mogą dziś żyć tysiące potomków amerykańskich żołnierzy, którzy poczęci zostali podczas trwającej tam do połowy lat 70. ub. wieku wojny. Część z kombatantów po latach przypomina sobie o tym, że poza kawałkiem życia, pozostawili na Półwyspie Indochińskim coś jeszcze. Wielu z nich wraca dziś nie tylko do wspomnień, ale wyrusza do Wietnamu, starając się odnaleźć synów i córki. Ten narastający trend ujawnia jedno z mało znanych obliczy dawnego konfliktu.

Wojna wietnamska, mimo że toczyła się w Azji, miała wpływ na amerykańskie społeczeństwo, które wyraźnie się podzieliło. Zresztą ten wewnętrzny spór o zasadność angażowania amerykańskich żołnierzy w walki zbrojne, toczące się w najdalszych zakątkach świata, trwa do dziś. Ale to, co się stało, już się nie odstanie. Konflikt w Azji Południowo-Wschodniej odcisnął silne piętno na ludziach, przesiąknął amerykańską kulturę, a jego konsekwencje w licznych sferach życia odczuwane są do dziś. Echa tamtych wydarzeń powtórnie stają się dziś słyszalne w domach weteranów, spośród których wielu ukończyło już 60 lub 70 lat. Na starość niektórzy z nich wracają do Wietnamu. Nie po to jednak, by zmierzyć się z demonami przeszłości, ale chcąc odnaleźć swoje potomstwo.

100 tysięcy "osieroconych" dzieci

Szacuje się, że z poważnych związków oraz przygodnych romansów amerykańskich żołnierzy z wietnamskimi dziewczynami urodziło się około 100 tysięcy dzieci. Potomkowie, w żyłach których płynie amerykańska oraz wietnamska krew, po ustaniu działań wojennych pozostali w przeważającej większości w kraju matek. Kiedy Amerykanie wyjechali, a Wietkong wkroczył do dużych miast, by tępić wszystko, co miało coś wspólnego ze Stanami Zjednoczonymi, dzieci z takich mieszanych związków nie miały łatwego życia. Wiele z nich było prześladowanych nie tylko przez władze, ale także przez rówieśników.

Cześć w weteranów wojennych, którzy w Wietnamie byli zaangażowani w podobne związki, zapragnęło na starość odnaleźć potomstwo. Niektórzy z poczucia winy, inni z potrzeby serca. Jedną z takich osób jest Jerry Quinn, który w czasie wojny w Wietnamie poznał piękną dziewczynę o imieniu Brandy. Oboje bardzo się do siebie zbliżyli i zaczęli nawet snuć plany na przyszłość. Potem zmieniająca się dynamicznie sytuacja polityczna rozdzieliła Jerry'ego i Brandy, która spodziewała się dziecka. Para zamierzała się pobrać i załatwiała formalności związane ze ślubem. Ale ich plany zostały pokrzyżowane, gdy zapadła decyzja o natychmiastowym wycofaniu żołnierzy amerykańskich z Wietnamu. Jerry znalazł się na pokładzie samolotu lecącego do Stanów Zjednoczonych. Zostawił za sobą ukochaną i dziecko - poinformował serwis BBC.

"Starałem się potem utrzymywać z nią kontakt. Wysyłałem jej każdego miesiąca przez rok 100 dolarów, ale nigdy nie wiedziałem, czy je dostała" - wyjaśnił mężczyzna, który dodał, że Brandy przesłała mu trzy zdjęcia - na jednym ze zdjęć uwieczniona została para; na innym piękna kobieta stała z dzieckiem, synem Jerry'ego; na jeszcze innym Brandy stała obok kobiety w futrze. Ta ostatnia fotografia okazała się kluczowa, gdy Quinn powziął decyzję o wszczęciu poszukiwań swojego potomka.

Osłodzić gorzkie wspomnienia

Kilkadziesiąt lat po wojnie los rzucił Jerry'ego na Daleki Wschód. Mężczyzna podjął się pracy misjonarskiej na Tajwanie. Uznał wtedy, że nadeszła pora, by odkupić swoje winy i spróbować odnaleźć się w roli ojca na starość. Amerykanin trafił do Ho Chi Minh (dawny Sajgon), gdzie z pomocą Hung Phana, swojego wietnamskiego pomocnika, zaczął poszukiwania Brandy oraz syna. Nie było to zadanie łatwe, bo poza nazwą miasta, od lat 70. XX wieku zmieniono także nazwy ulic i numerację budynków. Na nic się więc zdał fakt, że Jerry pamiętał, pod jakim numerem mieszkał ze swoją azjatycką narzeczoną.

Quinn wraz ze swoim towarzyszem przechadzali się ulicami, które odwiedził kiedyś, pytając o piękną kobietę z fotografii. Kiedy poszukiwania nie przynosiły efektów, a Amerykanin był coraz mocniej zrezygnowany, pojawiła się iskierka nadziei. Kobietę w futrze, która była uwidoczniona na jednej z fotografii, rozpoznał właściciel przydrożnego baru, w sąsiedztwie którego Jerry mieszkał kiedyś ze swoją dziewczyną. Okazało się, że wraz ze swoją rodziną mieszka ona w Stanach Zjednoczonych, ale często wraca do Wietnamu. Akurat wtedy przebywała z wizytą w Ho Chi Minh. Następnego dnia Kim pojawiła się w barze i natychmiast rozpoznała Brandy. Okazało się, że obie były dobrymi przyjaciółkami, a Kim pomagała w przyjściu na świat jej syna.

Polub niewiarygodne.pl na Facebooku

oceń
tak 1 100%
nie 0 0%

Opinie (1)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

1
0
~hi 2014-05-01 (23:00) 2 lata 4 miesiące 26 dni 3 godziny i 1 minutę temu

bo były to dzieci wroga, śmiertelnego wroga, dzieci bandyty - USA

odpowiedz

regulamin serwisu