Popularną niegdyś terapię elektrowstrząsową stosowano wobec osób cierpiących na schizofrenię czy ciężką depresję. Jednak i teraz są miejsca na świecie, gdzie leczenie elektrowstrząsami jest nie tylko powszechne, ale bywa stosowane także w nieuzasadnionych przypadkach.
Do krajów takich należą Chiny. Jeszcze do niedawna w Państwie Środka prąd elektryczny przepuszczano przez mózgi osób uzależnionych od Internetu.
Jak poinformowała gazeta "China Youth Daily", praktyki tej zaprzestano po interwencji ze strony przedstawiciela rządu. Chiński minister zdrowia nakazał jednemu ze szpitali zaniechać korzystania z tej kuracji w wypadku osób, które uzależnione są od Internetu. W uzasadnieniu stwierdził, że nie ma potwierdzonych dowodów skuteczności elektrowstrząsów przy leczeniu tego rodzaju zaburzeń.
Szpital psychiatryczny Linyi w prowincji Szantung stosował elektrowstrząsy podczas czteromiesięcznej kuracji, w której udział wzięło blisko 3 tysiące młodych osób, u których stwierdzono uzależnienie od korzystania z sieci.
W jaki sposób stwierdzano nałóg? Zdaniem chińskich psychologów, osoby spędzające w sieci więcej niż sześć godzin dziennie należy uznać za uzależnione. Jednocześnie specjaliści podkreślili, że chodzi tu głównie o internautów, którzy większość czasu spędzają na graniu albo przeglądaniu stron pornograficznych, a nie tych, którzy czas ten pożytkują na naukę albo pracę. Potwierdzeniem niezdrowej manii może być też wzburzenie pojawiające się u człowieka, który nagle traci dostęp do sieciowych zasobów.