Artykuł

Katastrofa UFO w Gdyni. Polskie Roswell?

kosmici | gdynia | ufoniewiarygodne.pl 20.01.2010 16:12
Katastrofa UFO w Gdyni. Polskie Roswell?

21 stycznia 1959 roku dość nietypowe zjawisko zaniepokoiło pracowników gdyńskiego portu. (fot. Jupiterimages)

Każdy, kto choć trochę interesuje się ufologią lub też oglądał kiedyś serial "Z Archiwum X", zna historię amerykańskiego miasta Roswell, w pobliżu którego rozbić miał się w 1947 roku niezidentyfikowany obiekt latający. Jest to jeden z najbardziej osławionych incydentów, który zyskał nawet symboliczną rangę, jednakże niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że i w Polsce rozegrał się scenariusz na podobieństwo Roswell, choć nie do końca zgodny z tym, co zaszło na pustyni w Nowym Meksyku.





21 stycznia 1959 roku dość nietypowe zjawisko zaniepokoiło pracowników gdyńskiego portu. W pewnym momencie tajemniczy obiekt w kształcie spodka runął wprost w toń Bałtyku. Nie uszło to uwadze miejscowej prasy. Niedługo po tym kontrowersyjnym wydarzeniu "Kurier Pomorski" pisał o relacjach osób, które jednoznacznie wskazywały, że tuż po szóstej rano doszło w Gdyni do bardzo tajemniczego zdarzenia. Do basenu portowego z wielkim hukiem wpadło coś w miarę niedużego, jednak co, tego nie wiedział nikt.

- Miałem wtedy 30 lat - mówił jeden z pracowników portu - Nagle zrobiło się widno, coś płonącego wpadło do basenu. Pobiegłem na statek "Jarosław Dąbrowski", zwróciłem się do lukowego z pytaniem, czy coś widział. Potwierdził. To było wielkości dwustulitrowej beczki!

Historia poniekąd zaczęła żyć własnym życiem. Przez wiele lat udało się zebrać wiele historii. Pojawiło się jeszcze więcej domysłów i hipotez, zaś pierwsza z brzegu dotyczyła oczywiście katastrofy obiektu UFO. Choć były to dopiero początki fali zainteresowania tym zjawiskiem z biegiem lat pojawiły się nowe fakty a czasem i pseudofakty, które nieco zniekształciły nam obraz historii. Polacy wszakże powinni być dumni, że w ich kraju doszło do zdarzenia tak unikatowego, jak katastrofa UFO. Czy jednak rzeczywiście w grę wchodził nieznany obiekt z obcej planety? A może jest to tylko przykład życzeniowego myślenia?

Z upływem czasu sprawa katastrofy "czegoś" w Gdyni zaczęła żyć własnym życiem. Pojawił się w niej nawet epizod z... dogorywającym kosmitą. A było to tak. Na tajemniczą postać napotkać mieli patrolujący wybrzeże strażnicy. Według nich był to na pozór zwyczajny mężczyzna tylko z nieco większą ilością palców porozumiewający się w dodatku w języku, którego za nic nie mogli zrozumieć. Proste rozumowanie wiodło od tajemniczego i na wpół spalonego kosmity do katastrofy obiektu. Dalsza część tej jakże tragicznej historii wiąże się z przebywaniem rzekomego kosmity w szpitalu wojskowym, gdzie z jego nadgarstka usunięto tajemniczą bransoletkę, która jak miało się okazać trzymała go przy życiu. Dalej ślad się urywa...

Podziel się:

REKOMENDACJA
Polecam wiadomość:
Ocena 0  
Rekomendowana:
Ocena 3 średnio
A TERAZ...
Wyślij znajomym   Wyślij znajomym
drukuj   Drukuj

Zobacz więcej w serwisach WP

Sport

DoCelu

Ekstraklasa

 
 
 

Opinie: 172 beta

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.