"Wesołe jest życie staruszka" - można rzec spoglądając na ostatnie poczynania Billa Gatesa. Współzałożyciel Microsoftu najwyraźniej nudzi się na emeryturze, więc postanowił ją sobie nieco urozmaicić. W trakcie swojego przemówienia na konferencji poświęconej najnowszym technologiom, Gates wypuścił ze szklanego naczynia rój komarów.
Na sympozjum Technology, Entertainment and Design 2009, które odbyło się w ubiegłym tygodniu w Kalifornii, stawiła się cała śmietanka świata nauki, technologii i biznesu. I byłby to pewnie kolejny, nieciekawy kongres, gdyby nie to, że w trakcie swojego wystąpienia, Gates postanowił zabłysnąć. Podczas skierowanej do elit przemowy, miliarder - filantrop sięgnął po wielki szklany słój, odkręcił wieko i wypuścił w kierunku zgromadzonych tłumów chmarę komarów. Insekty szybko "opanowały" całą salę, ale niestrudzony Gates postanowił mówić dalej.
"Malaria jest przenoszona przez komary" - wrzasnął do wystraszonych mas. "Przyniosłem ich tu trochę. Pozwolę im trochę polatać dookoła. Nie ma powodu, by tylko biedni ludzie byli zarażani." - dodał rozzłoszczony Gates. Po chwili, gdy zebranych na sali ogarnęła panika, a do ich oczu zajrzał strach - współtwórca Microsoftu postanowił uspokoić nieco sytuację. Po minucie okazało się, że tym razem Gates postanowił oszczędzić "wielkich" tego świata i wypuścił komary, które nie były nosicielami śmiertelnej malarii.
Happening został zorganizowany przez "The Bill & Melinda Gates Foundation" - należącą do Gatesów fundację, której bliskie są problemy Afryki. Bill Gates ubolewa nad faktem, że miliardy dolarów - zamiast na walkę z śmiertelnymi schorzeniami - przeznaczane są na poszukiwanie środków zapobiegających łysieniu. Serwis "Fox News" poinformował, że sam bogacz zapowiedział niedawno przeznaczenie kwoty niemal 170 milionów dolarów na walkę z malarią.
Miejmy nadzieję, że Gates będzie wciąż pracował nad wizerunkiem szalonego filantropa i jeszcze niejednokrotnie nas czymś zaskoczy. O jego kolejnych ekscentrycznych wybrykach, na pewno będziemy informować.