Amerykańska agencja kosmiczna NASA wystrzeliła w ubiegłym tygodniu satelitę naukowego, który ma obserwować aktywność Słońca. Nadrzędnym zadaniem satelity będzie prognozowanie nadchodzących burz słonecznych, które w znaczącym stopniu zakłócają pracę urządzeń elektronicznych i satelitów nawigacyjnych.
Satelita, nazwany SDO (Obserwatorium Dynamiki Słońca, ang. Solar Dynamics Observatory), wystartował z Centrum Kosmicznego imienia Johna F. Kennedy'ego, które położone jest na przylądku Canaveral. Docelowo pracować będzie na orbicie geostacjonarnej, na wysokości 35,680 km nad Ziemią. Misja trwać ma co najmniej 10 lat. Na satelicie nie ma żadnych urządzeń do przechowywania informacji, dlatego też codziennie przesyłane będzie do NASA 1,5 terabajta danych pochodzących z obserwacji Słońca.
"SDO będzie wysyłać nam obrazy jakości 10-krotnie lepszej niż HD (1080p, tj. 1920×1080 pikseli - przyp. red.)" - mówi zajmujący się projektem Dean Pesnell. Amerykański naukowiec
nie kryje swojej ekscytacji i wyraża przekonanie, że obserwacja Słońca może być fascynującym zajęciem, zwłaszcza, że "do NASA będzie docierał sygnał, który będzie porównywalny z filmem wyświetlanym w systemie IMAX. To będzie 24 godzinny film w świetnej rozdzielczości, pokazujący płonące Słońce".
Alan Title, jeden z głównych badaczy zajmujących projektem, przyznaje, że agencję kosmiczną czeka teraz żmudne zadanie polegające na analizie wielkiej ilości danych pochodzących z SDO. "Celem misji jest przede wszystkim prawdziwe i trwałe zrozumienie tego, co dzieje się na Słońcu." Dotychczas projekt kosztował agencję 858 milionów dolarów.
(ac)
-----------------------------------------------------
Zobacz także:
Najnowsze wiadomości z Polski
Najnowsze wiadomości ze świata
Najnowsze wiadomości kulturalne