Kulinarny horror, czyli prażone baranie penisy i smażone świnki morskie
Kulinarny horror, czyli prażone baranie penisy i smażone świnki morskieFotograf Neil Setchfield ma niezwykłą pasję - uwielbia uwieczniać najbardziej obrzydliwe potrawy, które jedzą ludzie pod każdą szerokością geograficzną. Podróżując, robi zdjęcia wszystkich kulinarnych niezwykłości, które stanowią przysmaki w różnych częściach świata. Smażone w głębokim tłuszczu głowy gołębi, wędzone szczury, czy bycze jądra, to tylko niektóre ze smakołyków, które Neil uwiecznił dotychczas na swoich fotografiach.
Ludzka wyobraźnia nie zna żadnych granic, także w kontekście kulinarnym. Dlatego też, nie ma takiej rzeczy, której nie dałoby się przyrządzić, podać i zjeść. Na przykład - gotowany embrion kaczki, podany w skorupce jajka, jest przysmakiem na Filipinach. Dla odmiany - Azjaci uwielbiają smażone języki bawołu i gotowane owcze głowy.
Fotografiom z podróży Setchfielda towarzyszą z reguły krótkie anegdoty i przepisy pochodzące od okolicznych mieszkańców. Ci, którzy mieli okazję oglądać i czytać wydane przez Brytyjczyka albumy, nie wahają się nazywać ich "kulinarnym horrorem". Nic dziwnego - sam Neil przyznaje, że często patrzy na to, co fotografuje z obrzydzeniem. Dla przykładu, wspominając podróż do Kambodży, opisuje stoisko z prażonymi tarantulami, które stanowią wielki przysmak tamtejszej kuchni. Pająki to jednak nic w porównaniu ze smażonymi wiewiórkami, świnkami morskimi, baranimi penisami, chińskimi kebabami ze skorpionów, czy przysmakiem z Antypodów - gotowanymi ogonami kangurów. I znów - to tylko część wielkiego świata makabry, który dla niektórych stanowi kulinarną codzienność.
» 10 najdziwniejszych przejawów odmienności w codziennym życiu (11)
» Liu Bolin. Jedyny na świecie człowiek, który potrafi zniknąć! (9)
» 10 błędnych wyobrażeń Polaków o Europejczykach (11)