Nie rozumiem Ateistów. Skoro nie wierzą, dlaczego nie zostawią religii w spokoju? Dlaczego nie zajmą się swoim życiem i pozwolą wierzyć tym, którzy wierzyć chcą? Czy być może ateizm polega na nieustannym atakowaniu i ośmieszaniu kościoła i ludzi wierzących, dla podtrzymania swojej żywotności i sensu istnienia?