1. Jeśli poświęcimy wierze życie doczesne, a boga nie ma, i nie ma życia pozagrobowego, to marnujemy jedyna szansę, tracimy dosłownie wszystko.
2. Jeśli nie wierzymy, a boga nie ma, wygrywamy tyle ile zdołamy wycisną z życia.
3. Jeśli nie wierzymy i bóg jest, tracimy życie wieczne, ale wygrywamy doczesne jak w *2.
4. Jeśli wierzymy, i bóg jest, zyskujemy zycie wieczne i doznajemy boskiej obecności. Istniejemy wiecznie, po tym jak wszystkie nasze pytania i pragnienia są zaspokojone przez boga, czyli istniejemy bez jakiegokolwiek realnego celu czy działania i bez upływu czasu. Życie wieczne w "niebie" dla definiowanej przez czasowośc i celowośc ludzkiej duszy niczym się nie różni od nieistnienia. Doznanie boga to to samo co anihilacja.
Opcjonlnie 5* Jeśli wierzymy dlatego że boimy się boga, który jak sądzimy jest, to niczym się to nie różni od terroryzmu. Jeśli podążamy za przykazaniami religii ze strachu przed karą boską, to po prostu jesteśmy tchórzami bojącymi się kosmicznego dresiarza. Jeśli istniała by boska kara za grzechy, to wręcz należałoby grzeszyc, jako moralny sprzeciw wobec ucisku i wymuszenia.